Kontrakt, który zaczyna się od korony… a kończy na sercu, którego przysięgałam nigdy nie oddać.
Książę Antonio Aussa nie szuka bratniej duszy. Potrzebuje jedynie podpisu i kobiety, która przez okrągły rok zagra rolę idealnej królewskiej panny młodej. Tonę w długach studenckich i jestem na tyle zdesperowana, by przyjąć pracę, która zaczyna się od umowy, a kończy na koronie, o którą nigdy nie prosiłam.
Zasady są zimne jak głębiny Morza Śródziemnego: żadnych uczuć, żadnej intymności i absolutnie żadnego zakochiwania się w mężczyźnie, który kryje się za tytułem. Jednak gdy błyskają flesze i zamykają się drzwi pałacu, książę, dla którego liczą się tylko interesy, zaczyna patrzeć na mnie z głodem, którego nie ma w scenariuszu.
To fikcyjne małżeństwo miało być proste. Podpisać papiery, uśmiechnąć się do fotografów i odejść z majątkiem pozwalającym zacząć wszystko od nowa. Ale zakazany dotyk Antonia pali mocniej niż śródziemnomorskie słońce, a każde ukradkowe spojrzenie sprawia, że trudniej mi pamiętać, dlaczego nie mogę ulec temu gburowatemu księciu, który powoli burzy swoje mury.
Kiedy pałacowe sekrety zagrażają wszystkiemu, co zbudowaliśmy — prawdziwemu czy udawanemu — będę musiała wybrać między wolnością, której zawsze pragnęłam, a królewskim romansem, którego zupełnie się nie spodziewałam.
Romans królewski. Fikcyjne małżeństwo. Przeciwieństwa się przyciągają. Gwarantowane szczęśliwe zakończenie.